Około 14:00 czasu nowojorskiego Rezerwa Federalna przedstawiła sprawozdanie z lipcowego spotkania Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku. Członkowie Fed uznali, że już niedługo konieczne będzie podniesienie stóp procentowych. W sprawozdaniu nie wykluczono, że do podwyżki dojdzie we wrześniu. Jeśli amerykański bank centralny zdecyduje się na podniesienie stóp procentowych będzie to pierwsza podwyżka z poziomu 0% do 0,25% od grudnia 2008 roku. Członkowie Rezerwy Federalnej argumentowali, że zwlekanie z podwyżką może doprowadzić do wzrostu inflacji, choć kilka czynników, takich jak silny dolar oraz niskie ceny ropy naftowej, może wskazywać, że nie jest to prawdopodobne.

Jeszcze przed przedstawieniem sprawozdania Narayana Kocherlakota, szef regionalnego banku Rezerwy Federalnej w Minneapolis, opublikował w The Wall Street Journal komentarz, w którym skrytykował pomysł podniesienia stóp procentowych. Jego zdaniem podwyżka "wiąże się z ogromnym ryzykiem dla gospodarki amerykańskiej". "Biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą, wyższe stopy procentowe sprawią, że gospodarka nie będzie się zbliżać do osiągnięcia celów Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku, ale się od nich oddalać".

Podobnego zdania był Jeffrey Gundlach, współzałożyciel firmy inwestycyjnej DoubleLine Capital. W rozmowie z CNBC zauważył, że podniesienie stóp procentowych będzie miało tragiczne skutki dla gospodarki, jeśli weźmiemy pod uwagę bieżącą cenę obligacji wysokiego ryzyka (ang. junk bonds). "Podniesienie stóp procentowych w czasie, gdy wartość junk bonds jest najniższa od czterech lat, zdecydowanie nie jest najlepszym pomysłem" - powiedział Gundlach. "To otwarcie wieka puszki Pandory, początek zacieśniania polityki pieniężnej".