Kaepernick w kampanii reklamowej Nike strzałem w stopę

Zatrudnienie Colina Kaepernicka do kampanii reklamowej odbiło się amerykańskiemu producentowi odzieży sportowej sporą czkawką. Zaraz po ogłoszeniu tej informacji akcje zanotowały ponad trzyprocentowy spadek, a w mediach społecznościowych aż roi się od filmów i zdjęć bojkotujących Nike (NYSE:NKE). Kim właściwie jest wspomniany Colin Kaepernick i skąd ta fala oburzenia? Śpieszę z wytłumaczeniem.

Colin Kaepernick to obecnie poszukujący zatrudnienia futbolista, który jako zawodnik drużyny San Francisco 49ers zasłynął z protestów mających zwrócić uwagę na problem dyskryminacji czarnoskórych mieszkańców USA. Choć oczywiście trzeba przyznać, że sama idea jest szczytna i wymaga ukłonu w stronę każdego człowieka, który zwraca uwagę na problem dyskryminacji, to z drugiej strony Kaepernick wybrał sobie dość kontrowersyjną formę protestu. Futbolista postanowił bojkotować amerykański hymn początkowo siedząc, a następnie klęcząc podczas odgrywania amerykańskiej pieśni narodowej. Co ciekawe z czasem podobny gest zaczęli wykonywać inni sportowcy. Sam Trump takie zachowanie skomentował jako "brak szacunku dla amerykańskiego dziedzictwa". Wydarzenia te miały miejsce w 2016 roku, można więc powiedzieć, że amerykanie są dosyć pamiętliwi. O ile sama reakcja inwestorów jest w pewien sposób zrozumiała (za chwilę wytłumaczę dlaczego), o tyle umieszczanie zdjęć ze zniszczonymi, w tym palącymi się, butami, skarpetkami itd. wydaje się być lekką przesadą. Wróćmy do reakcji inwestorów, dlaczego ich reakcja jest zrozumiała? Ano dlatego, że samo posunięcie Nike jest dosyć ryzykowne, inwestorzy zapewne przewidzieli, że może ono nie spodobać się amerykańskim konsumentom, co zresztą się stało.

- $this->copyright_for_current_language

Osobiście jestem jednak przekonany, że firma działa w pełni świadomie. Kaepernick współpracuje z firmą od 2011 roku, a obecna kampania jest przecież kampanią jubileuszową (hasło "Just Do It" zostało pierwszy raz użyte w 1988 roku, a więc równe trzydzieści lat temu). Czy szefowie firmy spodziewali się, że wywołają sporo kontrowersji? Zapewne tak, ideą kampanii jest przecież pokonywanie przeszkód, poza tym nie ma na świecie takiego sportowca, który nie wywołałby niezadowolenia wśród mniejszej bądź większej części odbiorców. Według niektórych analityków takie ryzykowne posunięcia są potrzebne, aby pozostawać w gronie liderów swojej branży. Pomimo początkowego oburzenia w okresie długofalowym taka współpraca może przynieść obopólne korzyści, wydaje się bowiem, że wykorzystanie Kaepernicka do kampanii "Just Do It" można określić jednym słowem - jest to po prostu spójne. Jest to o tyle ważne, że daje to możliwość utożsamienia się klientom z pewnymi wartościami, czy też celami, a patrząc na obecne zachowania konsumenckie na rynku i przewidując przyszłe można powiedzieć, że coraz więcej ludzi odczuwa taką potrzebę.

Zmierzając powoli do końca - nie wydaje mi się żeby firma miała z tego powodu jakoś bardzo ucierpieć, wystarczy spojrzeć na wykres roczny - tylko w tym roku akcje Nike zyskały na wartości o niespełna 30%. Ponadto nie wszyscy odbiorcy kampanii zwracają uwagę na to, co dzieje się w futbolu amerykańskim bądź w samych Stanach Zjednoczonych. Zapewne jeszcze nie raz usłyszymy o kontrowersyjnej twarzy w kampanii reklamowej "Just Do It", by za chwilę wszystko znowu wróciło do normy.