O co chodzi w sporze między Disneyem a Florydą?

Dyrektor generalny Disneya (NYSE: DIS) Bob Iger nazwał w tym tygodniu działania gubernatora Florydy Rona DeSantisa skierowane przeciwko działalności firmy rozrywkowej w tym stanie "antybiznesowymi" i "antyflorydzkimi", dalej eskalując napięcie między obiema stronami.

Podczas dorocznego spotkania akcjonariuszy firmy w poniedziałek Iger powiedział inwestorom, jednocześnie poruszając kwestię sporu firmy z Florydą, że Disney ma ponad 75 000 pracowników w stanie i nadal planuje dodać 13 000 nowych stanowisk poprzez warte ponad 75 mld USD inwestycje w Walt Disney World. Zwrócił również uwagę, że Disney sprowadza na Florydę około 50 milionów gości rocznie i jest największym podatnikiem stanu.

Jak to się jednak wszystko zaczęło?

Nieco ponad rok temu Floryda usunęła specjalny status podatkowy Disneya w tym stanie po tym, jak gigant branży rozrywkowej wydał oświadczenie wzywające do uchylenia ustawy HB 1557, zwanej "Don't Say Gay", która zabrania nauczycielom edukacji wczesnoszkolnej rozmawiać z uczniami o tożsamości płciowej i seksualności.

"Podczas gdy firma może niezbyt dobrze poradziła sobie ze stanowiskiem, które zajęła, to przedsiębiorstwo ma prawo do wolności słowa tak samo jak osoby fizyczne" - powiedział w poniedziałek Iger.

DeSantis podjął kolejne działania na początku tego roku, mianując nową radę nadzorującą okręg Reedy Creek, obecnie nazwany Central Florida Tourism Oversight District, który jest specjalną jednostką gruntową wcześniej przyznaną Disneyowi, która dała firmie zbliżoną do rządowej kontrolę nad ziemią, na której znajdują się jej parki Walt Disney World.

Jednak kilka tygodni przed tym, jak nowi członkowie zarządu mieli rozpocząć swoją kadencję, okazało się, że poprzedni zarząd podpisał długotrwałą umowę, która skutecznie ogranicza rządową kontrolę nad Disneyem i ziemią, na której działa.

Jak wygląda obecna sytuacja?

Floryda następnie posunęła spór dalej w poniedziałek, prosząc stanowego inspektora generalnego o ustalenie, czy ruch Disneya w celu zachowania kontroli nad rejonem jest legalny, a także o zbadanie, czy kierownictwo firmy było zaangażowane w umowę.

"Gubernator bardzo się rozzłościł z powodu stanowiska, jakie zajął Disney i wygląda na to, że zdecydował się na odwet przeciwko nam, włączając w to powołanie nowego zarządu, który ma nadzorować obiekt i biznes. W efekcie, stara się ukarać firmę za korzystanie z konstytucyjnego prawa. I to wydaje mi się naprawdę niewłaściwe" - powiedział inwestorom Iger.

"Nasze zdanie na ten temat jest takie, że wszelkie działania, które wspierają te wysiłki po prostu w odwecie za stanowisko, jakie zajęła firma, brzmią nie tylko antybiznesowo, ale i antyflorydzko" - dodał Iger. "I na tym zakończę".

Do czasu tego ostatniego sporu nie podjęto żadnych większych publicznych dyskusji ani działań mających na celu ograniczenie kontroli Disneya nad ustanowionym specjalnym okręgiem, nad którym firma sprawuje jurysdykcję od ponad 50 lat.

Oczekuje się, że DeSantis będzie kandydował na prezydenta w 2024 roku i wykorzystuje swoje wysiłki przeciwko Disneyowi i innym korporacjom, które uważa za "woke", jako kluczową część swojej kampanii.