Czy producent e-papierosów Juul ugnie się pod presją organów regulacyjnych?

Zgodnie z najnowszymi danymi amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) użycie elektronicznych papierosów wśród uczniów amerykańskich szkół średnich w USA wzrosło w tym roku o 80%. W związku z tym sprzedaż zyskującego na popularności e-papierosa "Juul" może podlegać regulacjom. Chodzi m.in. o nałożenie nakazu sprzedaży osobistej w miejscach, do których dostęp mają wyłącznie osoby pełnoletnie, a w przypadku handlu internetowego - o wprowadzenie obowiązku bardziej wymagających procedur weryfikacji wieku.

Juul Labs, spółka odpowiedzialna za rozprzestrzenienie się w USA hype'u na wapowanie, zapowiedziała wstrzymanie sprzedaży większości swoich produktów, a także zaprzestanie promocji w mediach społecznościowych. Mimo to w sklepach nadal będzie można dostać liquidy o smaku miętowym lub tytoniowym, by konsumentów nie stracili zainteresowania i by nie przerzucili się na klasyczne papierosy.

Juul wydało oświadczenie w strategicznie wybranym momencie. Dzięki temu znajduje się ono kilka kroków przed FDA i każdym oficjalnym działaniem zmierzającym do zakazania e-papierosów. Amerykańska organizacja już od dawna deklaruje szczerą chęć pozbycia się Juul i innych podobnych urządzeń, ponieważ w jej ocenie są one nieprzetestowane i stanowią prostą drogę do nałogowego palenia.

Wszystko wskazuje na to, że walka z organami regulacyjnymi nie zaszkodzi przedsiębiorstwu, przed którym wciąż stoją olbrzymie możliwości na światowym rynku papierosów. "Nasz udział w rynku e-papierosów wynosi 75% i wydaje się, że to dużo, lecz stanowimy zaledwie od 4 do 5% ogólnego rynku papierosów w USA" - powiedział współzałożyciel i dyrektor ds. technicznych Juul Adam Bowen. - " Tak naprawdę dopiero się rozkręcamy. Lewo co rozpoczęliśmy działalność poza Stanami Zjednoczonymi, gdzie mieszka 95% palaczy." W ostatnim czasie firma złożyła skargę do amerykańskiej agencji rządowej United States International Trade Commission (ITC), twierdząc, że 18 podmiotów narusza jej prawa patentowe. Zarzuty dotyczą w głównej mierze przedsiębiorstw z Chin, które produkują podróbki oryginalnych e-papierosów Juul.

Częścią problemu jest to, że pierwotne przeznaczenie tych urządzeń było nieco inne - miały one pomagać palaczom w walce z nałogiem. Zamiast tego stały się popularnym gadżetem wśród millenialsów i służą do celów przeciwnych założeniom producentów.

"Nigdy nie było naszym zamiarem, by dopuścić do korzystania z Juul przez młode osoby" - powiedział Kevin Burns, szef Juul Labs. - "Ale chęci to za mało. Liczby mówią same za siebie. A mówią, że użycie e-papierosów przez nieletnich stanowi problem".

Caroline Renzuli, rzeczniczka organizacji niedochodowej Campaign for Tobacco-Free Kids, wydaje się sceptycznie podchodzić do ogłoszenia spółki. "Media społecznościowe przyczyniły się do zwiększenia popularności Juul wśród dzieci..." - informuje kobieta. - "Teraz, kiedy przedsiębiorstwo przejęło 75% rynku e-papierosów, nie potrzebuje już zajmować się marketingiem w mediach społecznościowych, ponieważ młodzi konsumenci robią to za nie."