Usługi w chmurze napędzają zyski firm technologicznych

W ostatnich dwóch tygodniach największe firmy technologiczne opublikowały swoje raporty kwartalne. We wszystkich z nich coraz częściej pojawia się jeden termin - chmura.

Największym zaskoczeniem dla rynków były rezultaty wypracowane przez Microsoft (NASDAQ: MSFT), giganta z Redmond. Dane zaprezentowane przez Satya Nadella, CEO spółki, i współpracujący z nim zarząd przerosły oczekiwania analityków.

Całkowite przychody w drugim kwartale roku finansowego kończącego się w czerwcu 2017 r. (czyli za ostatni kwartał roku kalendarzowego 2016) wyniosły wg standardów GAAP 24,1 miliarda dolarów. Oznacza to wzrost o 1% względem poprzedniego roku.

Znacznie ciekawsze wydają się te dane w rozbiciu na poszczególne obszary działalności firmy założonej przez Billa Gates'a. Obszar określany jako Wydajność i procesy biznesowe zanotował wzrost przychodów w omawianym okresie o 10% do 7,4 miliardów dolarów. Wartość ta jest o 0,2 miliarda wyższa niż średnia oczekiwań analityków rynkowych. Do tak silnego wzrostu przyczyniły się m.in. eksplozja przychodów z usługi Office 365 dla klientów biznesowych (+47%) i prywatnych (+22%). Nieco wolniej rozwijał się projekt Dynamics, którego przychody urosły o 7%. Liczba prywatnych użytkowników pakietu Office 365 osiągnęła poziom 24,9 miliona, a ponad 65 milionów urządzeń na świecie korzysta z usług Office dla przedsiębiorstw.

Drugim dużym obszarem działalności Microsoft jest Inteligentna Chmura, która przyniosła przychody w wysokości 6,9 miliarda dolarów czyli 8% więcej niż rok wcześniej. Tutaj wart odnotowania jest ogromny sukces usługi Azure, która zanotowała wzrost przychodów o 93%, a liczba użytkowników uległa podwojeniu. Na obszar ten składają się także inne usługi serwerowe dla przedsiębiorstw oferowane w chmurze i także one zanotowały wzrost przychodów o 12%.

Tablet Microsoft Surface. - $this->copyright_for_current_language

Słabsze wyniki zanotował dział koncernu zajmujący się komputerami osobistymi i grami. Jego przychody zmalały o 5% i wyniosły 11,8 miliarda dolarów. Za kłopoty w tym obszarze odpowiadają słaba sprzedaż smartfonów (spadek o 81%) i niższe ceny konsol do gier Xbox (spadek przychodów o 3%). Mimo wszystko całkiem nieźle firma radzi sobie ze sprzedażą oprogramowania do konsol. Zanotowano tu wzrost przychodów o 18%, co jest efektem dystrybucji cyfrowej i pojawienia się nowych pozycji. O 33% wzrosła liczba użytkowników platformy Xbox Live umożliwiającej grę w sieci. Pomimo utrzymującego się od dłuższego czasu załamania na rynku komputerów osobistych, wzrasta sprzedaż najpopularniejszego systemu operacyjnego jakim jest Windows. Przychody ze sprzedaży Windows 10 w wersji Pro wzrosły o 6%, a w wersji non-Pro o 5%. Brak sukcesów jeśli chodzi o sprzedaż smartfonów, nie oznacza, że tak samo jest z laptopami i tabletami Surface. Przychody ze sprzedaży tych urządzeń wzrosły o 2%.

Na podstawie przedstawionych wyżej danych dobrze widać zmianę, jaka zaszła w samej spółce w ostatnim czasie pod dowództwem CEO Satya Nadella. Microsoft ewidentnie skupia się na usługach w chmurze. Dwa z trzech głównych obszarów działalności dotyczą właśnie tzw. Cloud Computing (podział stosowany przez samą spółkę w raportach kwartalnych). Odpowiadają one za ok. 60% przychodów koncernu, który jeszcze przez długi czas będzie się nam kojarzył z Windowsem.

Właśnie zależność od tego programu operacyjnego była głównym motywem do poszukiwań nowych rynków. Sprzedaż Windowsa i pakietu biurowego Office jest bardzo zależna od sytuacji na rynku komputerów osobistych, a ten od kilku lat znajduje się w kryzysie. Wynika to z rosnącej roli innych urządzeń jak tablety i smartfony, które wykorzystują oprogramowanie innych dostawców np. Android (NASDAQ: GOOG) czy iOS (NASDAQ: AAPL). Microsoft próbował swoich sił m.in. w usługach internetowych, ale jego platforma MSN z wyszukiwarką Bing i pocztą Hotmail nie odniosła takiego sukcesu jak Google ze swoją wyszukiwarką i pocztą Gmail. Nie udało się także firmie z Redmond stać liderem dynamicznie rozwijającego się rynku urządzeń mobilnych. Windows Phone, podobnie jak smartfony Lumia, mają marginalne znaczenie na rynku zdominowanym przez Google i Apple (systemy operacyjne) i firmy azjatyckie jak Samsung, LG czy Huawei produkujące telefony.

Microsoft Lumia 535 - $this->copyright_for_current_language

Nisza, jaką stały się usługi w chmurze, dość dobrze wróży przyszłości spółki. Już teraz jest ona jednym z czołowych graczy, a planuje także dalszy rozwój usług w tym zakresie. Co niezwykle istotne, działalność ta przynosi bardzo wysokie marże. Już teraz marże z usług w chmurze dla przedsiębiorstw są równe 48%, a w najbliższych latach można się spodziewać ich dalszego wzrostu. Wszystko wynika z rosnącej bazy użytkowników. Jak pisaliśmy w artykule Czy chmura Microsoftu pochłonie Europę?, firma inwestuje miliardy dolarów w infrastrukturę w postaci nowych centrów przetwarzania danych. Ponieważ są to w dużym stopniu koszty stałe, to rosnąca liczba korzystających obniża koszty jednostkowe, co podnosi marżę. Ostatnim dodatkiem do usług w chmurze dla firm była platforma do komunikacji zespołowej - Microsoft Teams. Platforma ta ma wykorzystywać inne produkty Microsoftu jak Office 365 czy Skype for Business, a jednocześnie stanowić konkurencję dla serwisów tj. Slack czy Podio.

O słuszności drogi, jaką obrał Microsoft może świadczyć kurs akcji spółki, który osiąga rekordowe wartości. Aktualna cena wynosi około 63 dolary za akcję, co jest najwyższym poziomem w historii. Poprzedni rekord pochodzi z końca 1999 r., kiedy to kurs osiągnął maksimum wynoszące 58 dolarów.

Usługi w chmurze będą najbardziej rewolucjonizującym zjawiskiem w branży informatycznej od czasu jej powstania. Jak oszacowano w opublikowanym w lipcu 2016 r. raporcie firmy doradczej Gartner (NYSE: IT), chmura przejmie przez następne 5 lat wydatki w wysokości 1 biliona dolarów, które wcześniej byłyby przeznaczone na tradycyjne rozwiązania informatyczne. Nie dziwi zatem, że wszystkie większe firmy technologiczne, nie chcąc pozostać poza rynkiem, decydują się na rozwój usług w chmurze.

Głównym konkurentem Microsoftu w walce o tytuł lidera chmurowego biznesu jest Amazon (NASDAQ: AMZN). Firma Jeff'a Bezosa dość szybko zainteresowała się usługami w chmurze tworząc Amazon Web Services (AWS). Usługi te dostępne są już w 16 regionach geograficznych, gdzie zlokalizowano 42 centra przetwarzania danych, a prace toczą się nad uruchomieniem kolejnych dwóch regionów. Zgodnie z zapowiedziami planowana jest dalsza ekspansja geograficzna. W gronie użytkowników AWS są przedstawiciele wszystkich sektorów gospodarki - od małych i średnich przedsiębiorstw po duże przedsiębiorstwa i sektor publiczny. Platforma w dalszym ciągu się rozwija pod względem funkcjonalnym. W 2016 r. Amazon dodał 1017 nowych usług i dodatków, podczas gdy w 2015 r. takich uaktualnień było zaledwie 700.

- $this->copyright_for_current_language

Gdy w miniony piątek (03.02.) Amazon opublikował swoje wyniki kwartalne, akcje spółki poszły w dół. Wynika to z faktu, iż zaprezentowane dane różniły się od oczekiwań analityków. Pozytywnym aspektem były jednak przychody i zysk wygenerowany przez dział spółki zajmujący się usługami w chmurze. W porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym, przychody AWS wzrosły o 47% i osiągnęły 3,5 miliarda dolarów. W całym 2016 roku centra obliczeniowe i usługi w nich świadczone przyniosły Amazon 12,2 miliarda dolarów przychodów (+55%). Co jednak istotne, to marża i zyski generowane z tej działalności. Zysk AWS w całym roku wyniósł 3,1 miliarda dolarów. Liczba ta robi ogromne wrażenie, jeśli zestawimy ją z zyskiem z handlu internetowego w Ameryce Północnej, który wyniósł 2,4 miliarda dolarów przy przychodach równych 80 miliardów dolarów. Marża AWS wynosi 31,3%, podczas gdy marża handlu w Ameryce Północnej to jedynie 5%.

Tak dobre wyniki Amazon Web Services udało się osiągnąć nawet pomimo siedmiu obniżek cen, które miały miejsce w czwartym kwartale. Zdaniem analityków firmy, spadające ceny tych usług będą normą na przestrzeni czasu.

Koncern Alphabet nieco zaspał w przypadku uruchamiania usług w chmurze, ale dzięki sporym nakładom skraca dystans do konkurencji. Jak wynika z danych finansowych, spółka notuje olbrzymie wzrosty w tym obszarze. "Nasz biznes oparty o chmurę jest w fazie ogromnego wzrostu" powiedział Sundar Pichai, CEO Google. Segment pozostałych przychodów, do których wrzucono Cloud Computing, urósł w ostatnim kwartale 2016 r. o 62% osiągając wartość 3,4 miliarda dolarów. Jak dowiedzieliśmy się przy okazji zapowiedzi debiutu giełdowego Snapa, który może się okazać Największym debiutem giełdowym od czasu Facebooka, spółka zarządzająca Snapchatem (NYSE:SNAP) korzysta z chmury Google. Przez najbliższe 5 lat, Snap planuje wydać na usługi oferowane przez Google 2 miliardy dolarów. W prospekcie emisyjnym przygotowanym dla zainteresowanych kupnem akcji, Snap uznał swoją ogromną zależność od Alphabet w zakresie mocy obliczeniowych, linii szerokopasmowych i przechowywania danych jako jedno z głównych ryzyk występujących w firmie. Jakakolwiek awaria Google Cloud miałaby negatywny wpływ na działanie aplikacji mobilnej.

- $this->copyright_for_current_language

Ale dynamiczny rozwój usług w chmurze nie wpływa wyłącznie na dostawców tych usług, jak zaprezentowano powyżej. Zyskują także dostawcy sprzętu wykorzystywanego w centrach przetwarzania danych. Jednym z nich jest Intel (NASDAQ: INTC). Jak poinformowano przy okazji prezentacji wyników za ostatni kwartał 2016 r., sprzedaż procesorów serwerowych do dostawców usług w chmurze wzrosła o 30% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Wzrost ten równoważy 7-procentowy spadek sprzedaży do firm i agencji rządowych wyposażających w swoje własne serwerownie.

Usługi w chmurze napędzają przychody spółek technologicznych. Co jeszcze ważniejsze, to one są głównym źródłem zysku tych firm, ponieważ oferują relatywnie wysokie marże, które wraz z powiększaniem się bazy klientów, powinny dalej wzrastać. Z drugiej strony, gdy rynek osiągnie dojrzałość, należy się spodziewać rosnącej rywalizacji o użytkowników, która może przybrać formę wojny cenowej.