TESLA i jej problemy. „Szefie, sprawy nie idą tak dobrze”. Część II

Tesla (NASDAQ: TSLA) to spółka, która zapewnia ostrą jazdę bez trzymanki. Przez lata lekceważona przez dużo większą konkurencję, wciąż jedzie głównie na fali obietnic i dobrego marketingu. Jednak pomiędzy wierszami tego, co przedstawia Elon Musk, robiąc dobrą minę do złej gry, za spółką stoi dużo trudniejsza historia.

--- Przeczytaj pierwszą część historii ---

Interesującym wątkiem działalności Tesli w Chinach jest budowa dużej fabrykiw ramach akcji "Zbudujemy 10 000 Modeli 3 na tydzień" niedaleko Szanghaju, która docelowo ma zainaugurować produkcję w połowie bieżącego roku. Problem w tym, że według doniesień reporterów Reutera, póki co, na miejscu fabryki stoją koszary robotnicze, a budowa praktycznie nie ruszłyła i jest nieprawdopodobne, aby uruchomić obiekt zgodnie z wcześniejszymi wytycznymi. Poza tym brakuje przejrzystości skąd spółka miałaby mieć na to środki, skoro w kasie jest pusto. Podczas styczniowej konferencji, w ramach któej zaprezentowano wyniki za IV kwartał, dyrektor finansowy Deepak Ahuja wspomniał, że spółka otrzymała atrakcyjne oferty finansowania od lokalnych chińskich banków, jednak do dziś nie podano szczegółów.

Ostatnia rzecz, o której warto wspomnieć, to właśnie wspomniany Deepak Ahuja, wieloletni dyrektor finansowy Tesli, który zrezygnował z pracy ogłaszając to w trakcie konferencji dla dziennikarzy na początku roku. Jego miejsce zajął Zach Kirkhorn - 34 lata bez doświadczenia CFO. Jego nominacja, z uwagi na bardzo intensywny i skomplikowany okres przemian w spółce jest odbierana z obawami.

Dzisiaj Tesla ma zaprezentować nowy model samochodu pod nazwą Model Y - crossover w dużej mierze bazujący na Model 3.

Elon Musk - $this->copyright_for_current_language

Tesla to Elon, a Elon to Tesla. Nieważne co, ważne, że mówią. Pytanie jak długo inwestorzy i klienci będą wierzyć w powodzenie firmy. Auta od Tesli na żywo wyglądają jak zabawki, natomiast wokół samej spółki sytuacja niebezpiecznie się zagęszcza. W blasku fleszy na Twitterze Elon komunikuje kolejne 'sukcesy', zamiatając jednocześnie pod dywan niekończącą się listę problemów.

Prywatnie - co nie jest tajemnicą - nie należę do entuzjastów Tesli - uważam jej działalność za wysoce nierentowny biznes. Moim zdaniem za napompowanym balonem jedzie produkt przeciętnej jakości. Elon, aby podtrzymać firmę na fali, produkuje kolejne mniejsze i większe skandale, prowokuje i zmienia zdanie. Nie wierzę w tę firmę i uważam, że w dłuższej perspektywie nie przetrwa zderzenia z silniejszymi koncernami motoryzacyjnymi, które łączą siły w projektach budowy pojazdów elektrycznych i autonomicznych, mają za sobą tradycję, większe zasięgi, środki oraz wieloletnie zaufanie miliardów użytkowników na całym świecie. Czekam na dzień, w którym Elon Musk powie "Alright, I'm done. I'm going to go play SpaceX."

Salon Tesla w Dublinie - $this->copyright_for_current_language

Czasami trudno nadążyć za decyzjami podejmowanymi w firmie. W chwilę po publikacji części pierwszej artykułu do wiadomości publicznej podano, że Elon Musk zmienił zdanie i w 2 tygodnie po ogłoszeniu likwidacji większości salonów, postanowiono odejść od tego pomysłu. Według najnowszych informacji Tesla zamknie tylko piątą część najsłabiej prosperujących salonów (około 80 placówek z 400), kosztem wzrostu cen pojazdów o 3% (poza najtańszą wersją Model 3, który nadal ma kosztować 35 000 USD). To znów oznacza, że ogłoszona kilka tygodni temu 'promocja' za kilka dni będzie nieaktualna.