Akcje niemieckiej firmy biotechnologicznej CureVac (CVAC  ) runęły w czwartek po informacjach, że kandydat na szczepionkę na COVID-19 nie zdał egzaminu w zaawansowanym stadium badań klinicznych.

CureVac poinformował, że eksperymentalna szczepionka znana jako CVnCoV, oparta na modelu RNA (mRNA), który stanowi taką samą bazę, którą zastosowano do opracowania szczepionek Pfizer/BioNTech i Moderna, wykazała zaledwie 47% skuteczności w zapobieganiu infekcji wirusa COVID-19. W badaniu wzięło udział 40 tys. uczestników m.in. w Ameryce Łacińskiej. Oznacza to tyle, że CureVac nie dołączy do grona dostawców szczepionek w najbliższym czasie. Czynnik, pod który grali inwestorzy na akcjach firmy, rozsypał się niczym domek z kart. CureVac w komunikacie nie krył rozczarowania, ale zapowiada dalsze prace nad udoskonaleniem preparatu.

"Chociaż mieliśmy nadzieję na lepszy wynik przejściowy, zdajemy sobie sprawę, że wykazanie wysokiej skuteczności w tej bezprecedensowo szerokiej różnorodności wariantów jest wyzwaniem" - napisał Franz-Werner Haas - dyrektor generalny firmy biotechnologicznej z siedzibą w Tybindze w Niemczech. Innymi słowy, CureVac wytłumaczył słabą skuteczność swojej szczepionki, w porównaniu z tymi dostępnymi na rynku, dużą ilością wariantów koronawirusa znajdujących się obecnie w obiegu, dodając, że pierwsze szczepionki były testowane na pierwszych koronawirusach, zanim doszło do kolejnych mutacji.

Nie zmienia to jednak faktu, że rynek przy ulicy Wall Street przeżył duże rozczarowanie, ponieważ niemiecki preparat jest daleki od satysfakcjonujących wyników, nie mówiąc już o jego powszechnym zastosowaniu. Firma, która planowała lada moment składać wniosek do amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków o zezwolenie na użycie preparatu w nagłych wypadkach, obecnie musi przełknąć gorycz porażki po mocno rozczarowywujących wynikach. Przedswstępne kontrakty na przyszłe dostawy 405 milionów dawek do UE trzeba będzie prawdopodobnie anulować. Dla rynku to jednoznaczny sygnał, że spółka jeszcze długo nie osiągnie korzyści finansowych z zastosowania CVnCoV w powszechnych szczepieniach, a planowane miliardy dolarów przychodu zaksięgować później, o ile w ogóle.

Mimo że CureVac to wysoce spóźnialski gracz na rynku szczepionek, na którym prym wiodą przede wszystkim Moderna (MRNA  ) i Pfizer (PFE  ), według komentatorów istnieje jeszcze duży potencjał na zastosowanie dla kolejnych preparatów. O ile rynek amerykański jest już mocno nasycony, o tyle w Europie nadal jest wiele osób do zaszczepienia, ponadto niektóre kraje zrezygnowały ze szczepionek od AstraZeneca (AZN  ) i Johnson & Johnson (JNJ  ) po rzadkich, ale śmiertelnych przypadkach zakrzepów krwi u niektórych zaszczepionych osób. Nie mówiąc już o krajach Ameryki Łacińskiej, Południowej czy w Afryce, gdzie programy szczepień przebiegają w różny sposób.

Potencjał nadal jest wysoki, jednak na niekorzyść CVnCoV wpływa fakt słabej skuteczności na tle szczepionek od Moderna i Pfizer, które wykazują wysoką 90% skuteczność w zestawieniu z nowymi mutacjami, także po pół roku od ich wprowadzenia. Nawet jeśli CureVac wzmocni działania laboratoryjne, trudno będzie w krótkim terminie nadrobić dystans do silniejszej konkurencji.